Pieniądze - moja miłość

Mówi się, że pieniądze szczęścia nie dają. I trudno się z tym nie zgodzić. Dążenie do pieniędzy dla nich samych nikogo tak naprawdę nie uszczęśliwiło. Co komu z fortuny gromadzącej się na koncie, z której nie ma ani przyjemności, ani pożytku?

Zarabianie pieniędzy jest bardzo ważne, z tym nie ma co dyskutować. Pieniądze odgrywają niezwykle istotną rolę w ludzkim życiu i bardzo wielu Klientów chce wiedzieć, jak potoczą się sprawy finansowe w rodzinie. Pytają kart, czy spłacą bez kłopotu zaciągnięty kredyt, czy nie grozi im przypadkiem zubożenie? Chcą wiedzieć, czy nie jest im przeznaczona jakaś wygrana. Ci, którzy mają pieniądze, pytają o swoje inwestycje, bezpieczeństwo finansowych poczynań. A karty bardzo precyzyjnie odpowiadają na każde pytanie.

Zapadł mi w pamięć przypadek pewnego Klienta, któremu karty uzmysłowiły, że przez gromadzenie pieniędzy na kontach stał się głęboko nieszczęśliwy. Można powiedzieć, że jego historia doskonale ilustruje powiedzenie o pieniądzach, które szczęścia nie dają.

Młody mężczyzna od zawsze twierdził, że w życiu interesują go tylko i wyłącznie pieniądze. Zaczął bardzo wcześnie pracować i gromadzić kapitał. Zmieniał prace, zawsze awansując i dochodząc do coraz wyższych stanowisk, z którymi łączyły się coraz większe pieniądze. Po latach stał się niezwykle bogaty. Ale pogoń za pieniądzem doprowadziła go do tego, że jego życie prywatne przestało istnieć, żona i dzieci traktowały go jako przysłowiową „skarbonkę”, nie liczyły się z nim, jako człowiekiem. Młody mężczyzna wpadł w alkoholizm, przynajmniej raz w tygodniu upijał się do nieprzytomności, chcąc odreagować straszliwy stres udowadniania tego, że jest godzien zarabianych pieniędzy. Pogubił się zupełnie. Czuł, że nie ma nic wspólnego z rodziną, nagle okazało się, że nie ma przyjaciół. Jedyne, co miał, to kilka wypełnionych pieniędzmi kont w banku.

Kiedy młody mężczyzna przyszedł do mnie, by zasięgnąć rady kart, w co jeszcze zainwestować, by pomnożyć pieniądze, miałam wrażenie, że spotkałam najnieszczęśliwszego człowieka pod słońcem.

Karty były na swój sposób bezwzględne. Powiedziały mu, że, jeśli nie zmieni sposobu życia i myślenia, zostanie całkiem sam. Uświadomiły mu, że rodzina tak naprawdę go nie kocha, bo nie dał jej nigdy poczucia, że mu na niej zależy. Karty powiedziały, że jego zdrowie fizyczne i psychiczne jest w ruinie - mogą pojawić się depresje, czy nawet faktyczne zagrożenie życia, które wynikało z nieustannie towarzyszących mu lęków.

Młody mężczyzna był głęboko zaszokowany tym, co usłyszał. Kiedy wyszedł, nie wiedziałam, co zdecyduje. Przecież przyszedł prosić o radę dotyczącą pomnażania majątku. A tu takie wiadomości!

Po kilku miesiącach dostałam od mojego Klienta krótki mail, jedno zaledwie zdanie: „Pani Elżbieto, z serca dziękuję! Zmieniłem wszystko…”.